mieliśmy już kończyć latanie no ale moje lądowanie przedlużyło sie o jakieś 2godziny bo tyle spędziłem na drzewie. Na szczęście byli dobrzy ludzie, którzy mi pomogli. Jarek, który miał piłę i linkę, Paraya$, który wszystko archiwizował, oraz Asia i Piotr. Ci wspaniali ludzie pomogli mi zejść, ściągnąć skrzydło i ogolocić olchę.
Dzięki ich pomocy jestem cały, skrzydlo jest całe no i co najważniejsze mam swoje drzewo...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz